Powrót do listy

Co łączy AIRCON i Małgorzatę Hawro? Jubileusz! Choć nieco inny w liczbach. Gosia od 5 lat dba o marketingowy odbiór firmy, przez ten czas zmieniło się naprawdę wiele! Jak kobiecy kunszt wpłynął na wizerunek marki, dlaczego zdjęcia morświnów wiszą na tablicy za jej biurkiem oraz o co pytają ją Doradcy Techniczno-Handlowi w codziennych rozmowach? – o tym przeczytacie w poniższym kolejnym wywiadzie realizowanym z okazji 20-lecia firmy AIRCON.

Gosiu, jesteś 5 lat na pokładzie firmy AIRCON! Jak się tu znalazłaś?
Tak, bardzo szybko zleciało. Ogólnie z marketingiem jestem związana od wielu lat. Jednak to chęć rozwoju wpłynęła na zmiany w moim życiu. Wcześniej pracowałam w dużej korporacji, zajmowałam się produktami bankowymi i rozwiązaniami księgowości dla przedsiębiorców. Tam z góry miałam narzucone zadania do wykonania, z którymi nie do końca się zgadzałam, nie pokrywały się z moją wizją. Praca w AIRCON pozwoliła mi na wprowadzanie swoich pomysłów, prowadzenie projektów. Tu mam jakby bardziej wolną rękę, nie czuję się jak narzędzie, które coś wykonuje, a raczej jak twórca danego zadania. Poza tym tu zawsze mogę liczyć na wsparcie, bo w naszym dziale działamy zespołowo.

Czyli zupełnie zmieniłaś branżę. Nie bałaś się, że techniczny świat HVAC nie będzie dla Ciebie?
Nie. Tak naprawdę dobry marketingowiec, niezależnie od tego, jaki ma produkt może się wykazać i stworzyć jego kreację, więc urządzenia HVAC nie były dla mnie niczym strasznym. Po prostu spełniam się w swojej dziedzinie. Oczywiście tego produktu trzeba było się nauczyć. Nie było to dla mnie proste, żeby tak od razu wszystko pojąć. Te wszystkie rodzaje klimatyzacji… nie wspominając o symbolach. Ale praktyka czyni mistrza! Jeśli już jesteś w danym temacie, to przyzwyczajasz się do tego, wiesz więcej i dopasowujesz narzędzia marketingowe, ale też swoją wiedzę i tak promujesz dany produkt.

Jaki AIRCON zastałaś 5 lat temu?
Nieco archaiczny. Wydawało się, że prosty, techniczny przekaz nie wymaga „fajerwerków”, ale tam brakowało życia i nowoczesności. Wizualne zmiany go ożywiły. Odświeżyłam identyfikację, czyli logotyp, stronę internetową i na nowo pokazałam światu – już wówczas bardzo dobrze znany na rynku – AIRCON w nowej odsłonie, z nowymi narzędziami, promocjami, katalogiem. Świeżość i energia wróciły i tak już zostało.

Kobieca ręka do takich działań była niezbędna?
Myślę, że tak. W kobietach jest siła, jesteśmy na tyle kreatywne, że nawet te techniczne przekazy potrafimy sformułować tak, by były zrozumiałe dla szerszej grupy odbiorców. My po prostu docieramy w swój wyjątkowy sposób do klientów. Dużą rolę odegrała estetyka, kobiecy zmysł, ciekawość, ale też rozmyślanie na różnych płaszczyznach, a nie tak zero-jedynkowo, jak to u mężczyzn bywa. I chyba dajemy radę, bo nasz Dział Marketingu tworzą same kobiety 😊

A wewnątrz firmy, jak jest odbierany taki kobiecy marketing?
Myślę, że dobrze. Ja np. stałam się takim punktem wspólnym dla wszystkich naszych handlowców. Dbam o nich marketingowo wspierając sprzedaż, spinam ich wszystkie problemy, potrzeby, pomagam w kwestiach wizualnych.

Wsparcie zawodowe to jedno, a prywatnie też proszą Cię o porady?
Tak, to jest super że możemy sobie porozmawiać na wszelkie tematy. Przegadujemy różne kwestie, np. co kupić żonie na prezent, którą restauracje wybrać, czy nawet jakie piosenki są na topie. To jest fajna ekipa, z którą po prostu chce się trzymać taką więź.

A z kolei wśród swoich znajomych przyjmujesz rolę Doradcy Techniczno-Handlowego?
Tak jak najbardziej (śmiech). Znajomi często pytają mnie o szczegóły związane z klimatyzacją, jej montażem i co w ogóle polecam. Niekiedy nawet proponuję fajne rozwiązania do domu. Sobie samej też „doradziłam” jaki produkt wybrać. Na podstawie kilkuletniej wiedzy i dzięki tworzeniu katalogów, których nota bene trochę spod mojej ręki wyszło jestem w stanie nieco wypowiedzieć się na temat klimatyzacji. Oczywiście liczyłam na wsparcie kolegów, żeby potwierdzili moje założenia, ale dzięki temu ten zakup był zdecydowanie łatwiejszy i przyjemniejszy.

A gdzie odpoczywasz i co robią morświny na tablicy za Twoim biurkiem?
Pewnie nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, ale najlepiej odpoczywam nad morzem. Nie muszą to być dalekie podróże, wystarczy mi do szczęścia moja rodzinna Gdynia, czy Hel, który szczególnie poza sezonem jest miejscem wyjątkowym. A morświny towarzyszą mi od zawsze. Chyba w poprzednim wcieleniu byłam badaczem morskich ssaków 😊 Mamy takie piękne zwierzęta w Bałtyku, a mało kto o nich wie. Niestety bałtycka populacja jest krytycznie zagrożona wyginięciem i trzeba o tym mówić głośno, żeby uświadomić ludzi i pokazać, że każdy z nas ma wpływ na naturę. Mam nadzieję, że zobaczymy morświny w ich naturalnym środowisku, ich wystające płetwy znad morskiej fali to piękny widok. Przy okazji zapraszam na mój fanpage o morświnach: https://www.facebook.com/delfin.baltycki, tam można dowiedzieć się więcej.

 

Martyna Gardocka