Powrót do listy

Firma AIRCON skupia ludzi pełnych pasji. Michał Gawczyński od 8 lat zarządza zespołem magazynowym, ale dobrej współpracy opartej na wzajemnym zaufaniu i dyscypliny nauczyło go kolarstwo, którego trenowanie zwieńczył w latach 80` srebrnym medalem w Mistrzostwach Polski Juniorów. Michał jest też miłośnikiem czterech kółek, dzięki czemu to spełniony Kierownik Floty. Na co dzień najchętniej zajmuje się pielęgnowaniem swojego ogrodu i - nade wszystko - relacji rodzinnych, które - jak podkreśla - są podstawą, by osiągać sukcesy zawodowe.

AIRCON świętuje w tym roku swoje 20-lecie. Co się zmieniło, od kiedy Ty tworzysz część zespołu?
Na przełomie tych moich 8 lat w firmie zmieniła się przede wszystkim skala wysyłek, ich system, wolumen, kontakty z operatorem logistycznym. Mamy też większy zespół, inną strukturę biura. W naszym Magazynie w szczycie sezonu pracuje średnio 20 osób.

Czy można powiedzieć, że Magazyn to serce firmy?
To jeden z ważniejszych organów w każdej firmie, a u nas – największy. To przede wszystkim żywy organ, który cały czas się zmienia, w zależności od sezonowości. Moim zdaniem, bez magazynu, tak samo jak bez handlowców, nasza spółka nie mogłaby aż tak wiele zdziałać.

Czyli w magazynie AIRCON na co dzień tętni życie?
No pewnie, że tak! Nie jest to – jak może się wydawać dla niektórych – tylko „przechowalnia”. Ogólnie, wiadomo, praca w magazynie to dostawy i wysyłki. Nasz schemat opiera się na porannych przyjęciach kontenerów z urządzeniami HVAC. Później zgodnie ze zleceniami przesyłanymi od handlowców i Działu Obsługi Klienta następuje realizacja tych zamówień. Średnio przy jednym zleceniu pracuje 2-3 osoby, w zależności od typu urządzeń. Jednak, jeśli chodzi o dostawy, to jeden kontener obsługuje już do 4 osób. Na co dzień Magazyn tworzy 13 osób. To nie jest największy zespół, jakim zarządzałem, bo sprawowałem pieczę nad 110 osobami w dziale transportu kierowców w jednej z firm, ale praca tutaj pozwoliła mi na szczęście uwolnić się od tych „korporacyjnych zasad”.

Czyli AIRCON daje większą swobodę i decyzyjność?
Zdecydowanie tak. Moje doświadczenia z logistyką i magazynami to jest w sumie 25 lat, ale w tej firmie doświadczyłem, że tematy, które niekiedy w korporacjach załatwialiśmy miesiącami, tu zajmują od 2 dni do tygodnia. Mamy też bezpośredni kontakt z zarządem, ponadto mniej maili – więcej rozmów, mniej jakichś procedur, a więcej wspomnianej przez Ciebie – decyzyjności. Tu nauczyłem się też elastyczności, strategicznego myślenia i traktowania pracodawcy nie jako płatnika, a wspólnika.

To chyba nie zdarza się często. Co Cię skłoniło do takiego postrzegania firmy?
To zależy od dojrzałości człowieka, przepracowanych lat i ogólnego spojrzenia. Myślę też, że ułożone życie prywatne ma na to wpływ, bo przecież, chcąc nie chcąc, przynosimy trochę tej prywaty do środowiska zawodowego. Jak w życiu osobistym układa się dobrze, to w pracy też.

Wnioskuje, że na zaufanie kolegów w zespole nie możesz narzekać
Myślę, że tak. Rozmawiamy na różne tematy osobiste, rodzinne, jak minął urlop, co robiliśmy w weekend. Takie przyjacielskie rozmowy. To dotyczy całej firmy, nie tylko naszego działu.

I też dzięki Tobie pracownicy terenowi czują się bezpiecznie, bo dbasz o flotę
Tak, jest to jedno z moich zadań. Praca przy samochodach to też kontrakty, negocjowanie cen, akceptowanie faktur i umów, raporty dla zarządu. Jednak przede wszystkim, dzięki temu mam lepszy kontakt z handlowcami – doradzam, podpowiadam.

A co doradzisz i podpowiesz, jako pasjonat ogrodnictwa?
Że przyszedł czas na sadzenie drzew owocowych, ja już u siebie zadbałem o dwie nowe czereśnie. Można też zastanowić się nad cebulkami kwiatowymi lub kwiatami ozdobnymi. Poza tym takie „grzebanie w ziemi” i ogólne pielęgnowanie ogrodu odpręża – to mój ulubiony sposób na odpoczynek. Mam też przydomową szklarnię, więc niedługo zacznę sezon warzywny. Poza ogrodnictwem polecam rower, to jest hobby z lat młodości.

Przyjeżdżasz do pracy rowerem?
Jeszcze nie (śmiech), ale myślę nad zakupem kolarzówki. W młodzieńczych latach zawodowo uprawiałem kolarstwo. Byłem nawet wicemistrzem Polski w kategorii juniorów, to były lata 80`. To właśnie ten sport nauczył mnie dyscypliny i pracy w grupie. Kolarstwo to wspomaganie siebie nawzajem. Polecam!

 

Martyna Gardocka